WICZÓRKI 2016
Z dawnej rachańskiej obyczajowości...
Rachanie - to dawne miasteczko o charakterze rolniczym, bogate swoją przeszłością, swoim bogatym dziedzictwem. Lud rolniczy tu mieszkający żył z dawien dawna w jedności, związany z Kościołem, z Jego nauczaniem. Ludzie nawzajem się wspomagali w codzienności życia. Warto przywołać tu niezwykle ciekawy i pouczający fakt, zwłaszcza dla młodych pokoleń, przez swój dydaktyzm.
Po ciężkim, pracowitym dniu rolnicy odwiedzali się wieczorami. Tu w Rachaniach
w miejscowej gwarze mówiono, że rolnicy idą na wiczórki. Były to wieczorne spotkania kilku rolników u wybranego gospodarza z sąsiedztwa. W rolniczej izbie, przy świetle lampy naftowej wiszącej na ścianie, w pobliżu jarzącego się raźnie ogniem pieca, zasiadało kilka osób. Po tradycyjnym powitaniu, w gwarze: Pochwalony Jezus Chrystus, i najczęściej odpowiedzi gospodyni: Witajci u nas..., a wchodzący: Dziękujemy za przywitani.
Rozmawiano o problemach rolnych, o pracach w polu, o cenach zboża na jarmarku czwartkowym w Tomaszowie Lubelskim.Tematem rozmów były też problemy społeczne, religijne, polityczne, historia, przeżycia wojenne, dolegliwości zdrowotne, pogrzeby, wesela, zabawy, życie codzienne wsi, itp.
Mówiono też o tym, kto będzie budował nowy dom, komu trzeba pomóc. A gdy zaszła taka potrzeba, wielu rolników gratisowo pomagało w budowie obejść gospodarskich i domów mieszkalnych.
Często też swoim dziadkom podczas takich wiczórek towarzyszyli wnukowie. To dla wnuków była szkoła wychowania, nawet patriotyzmu. Przykłady z życia, pouczenia wypowiadane przez rozmówców tych spotkań, głęboko zapadały do umysłu najmłodszych słuchaczy - wnuczków.
Takie spotkania scalały w jedności, życzliwości rolniczą społeczność. Umacniały więzi w płaszczyźnie moralnej, religijnej. Ludzie wzajemnie się szanowali, wpomagali
w różnych pracach codziennych. Cała miejscowość czuła się jednością rodzinną. Ludzie razem pracowali, razem się modlili w dnie świąteczne w Kościele. Po dłuższych wieczornych rozmowach, niezwykle życzliwych, ubogacających wewnętrznie, rozmówcy opuszczali dom sąsiada.
Zwyczaj wieczornych odwiedzin, spotkań należał do trwałych zwyczajów
w Rachaniach, a obecnie ze smutkiem trzeba stwierdzić, że te spotkania sąsiedzkie -wiczórki należą do przeszłości. Zwyczaj ten prawie zupełnie zaginął, aż siędziwią ludzie tu mieszkający i zadają sobie pytania, co to się stało?
Nastąpił wielki rozwój cywilizacyjny, tym samym wielki rozpad omawianej społeczności. Dzisiaj ludzie nie odwiedzają się jak dawniej. A partnerem do "rozmów" dla starszych stał się telewizor, a dla młodych komputer, internet. Ludzie zubożeli duchowo przez brak kontaktu z drugim człowiekiem. Przyjacielskie rozmowy w sposób naturalny ubogacają. Przez rozmowy może ulecieć wiele napięć, a osobowość może stać się pod każdym względem bogatsza.
Jawi się refleksja, że dla uzdrowienia na wymienionym odcinku życia, zresztą bardzo istotnym, trzeba wrócić do starych, zdrowych, naturalnych obyczajów. Trzeba ożywić dobre kontakty sąsiedzkie, wtedy ozdrowieje duch, wyjdą z kryzysu społeczności, wtedy ozdrowieje Naród - wróci do swego wypracowanego przez wieki dziedzictwa. Wartości zawarte w haśle Bóg - Honor - Ojczyzna wyzwalają z kryzysu, wyprowadzają ludzi z zaułków istnienia, wskazują drogę pozytywnego rozwoju.
Tadeusz Malec
|